wtorek, 30 marca 2010

Pełną parą.


Ufff, wracam. Po dniach bólu kręgosłupa wyciskającego ze mnie ostatnie łzy, z prawdziwą przyjemnością wzięłam się za wyrabianie ciasta na chleb i nadrabianie zaległości w Weekendowej Piekarni.


Na pierwszy ogień oczywiście poszedł panmarino. Chlebek zaproponowany przez Anię, okazał się wspaniałym wypiekiem. Bułkowy, delikatny i neutralny, przez co o niezwykle wyraziście przebijającym się aromacie rozmarynu miąższ, otoczony jest wręcz gładką i miękką skórką. Bardzo nam smakował, choć muszę się przyznać, że to nie jego smak, a zapach nas uwiódł. Połączenie aromatów pszennej mąki z rozmarynem, jakie rozgościło się w naszym domu w pierwszych dniach wiosny, wprawiło nas w cudowny, pełen nadziei nastrój.


Muszę się Wam przyznać do jeszcze czegoś. Recepturę tą zachowam nie tylko ze względu na wszystko co powyżej napisałam, ale za wspomnienie tych grissini. Nie jestem fanką paluszków, niezależnie od ich postaci. Te grissini jednak, mięciutkie w środku i chrupkie na zewnątrz były po prostu wyborne. Wprost nie ma słów na ich opisanie. Spróbujcie koniecznie, choć uprzedzam, że jeśli macie w domu takiego Paluszkożercę, jakim jest mój Ukochany, rozmarynowe grissini będziecie piec codziennie.

Teraz na tapecie wielkanocny kogucik, którym planuję ozdobić nasz wielkanocny stół oraz chleb na dwóch zakwasach - jednym słowem wiosna i zdrowie nadchodzą pełną parą.


Aniu, dziękuję za wspaniałą propozycję wypieku i gospodarzenie WP :*
Narzeczono, jesteś kochana, że tak wspaniale zajęłaś się WP i GS w czasie mojej choroby. Dzięki :*


Panmarino - chlebek z rozmarynem
(Daniel Leader "Local Breads)

Biga:
65 g letniej wody
2 g drożdży instant
100 g zwykłej mąki pszennej (dałam chlebową)

Przygotowanie: Składniki bigi mieszamy dokładnie, przykrywamy i zostawiamy na 1 godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie wkładamy do lodówki na 8-16 godzin.

Ciasto właściwe:
Cała biga
300 g letniej wody
5 g drożdży instant (ja dałam ok. 16-17 g świeżych, rozczynionych z kilkoma łyżkami wody i mąki z puli przepisowej)
500 g zwykłej mąki pszennej (dałam typ 550)
65 g oliwy z oliwek
10 g świeżego rozmarynu, grubo posiekanego
15 g soli

Przygotowanie: Mieszamy składniki ciasta i wyrabiamy około 13-15 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przekładamy do naoliwionej miski na 1 i 1/2 - 2 godzin (przykryte) aż ciasto podwoi objętość. Dzielimy następnie ciasto na 2 równe części, formujemy podłużne bochenki około 25 cm długości, kładziemy je równolegle na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Zostawiamy między bochenkami około 8 cm odstępu. Przykrywamy i zostawiamy aż podwoją objętość - około 45 - 60 minut. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 C. Wyrośnięte chlebki wkładamy do piekarnika i pieczemy około 30-40 minut. Następnie studzimy na kratce.

Możemy też ciasto wykorzystać do zrobienia Grissini rosmarino czyli rozmarynowych włoskich paluszków. W tym celu przygotowujemy sobie miseczkę z wodą i osobną z grubą solą oraz pędzelek. Wyrośnięte ciasto rozpłaszczamy w formie kwadratu 2-3 cm grubości. Przykrywamy i zostawiamy na 10 minut. Tniemy na paseczki, każdy rozciągamy na długość blachy i układamy na blasze przykrytej papierem do pieczenia (pamiętamy by zostawić odstępy między nimi około 1-2 cm). Smarujemy po wierzchu wodą i posypujemy solą. Pieczemy w temperaturze 170 C przez 15-20 minut. Studzimy na kratce.

Ja ciasto podzieliłam na dwie części, jedną uformowałam w bochenek, włożyłam do koszyka i na ok. 8 godzin do lodówki. Potem upiekłam na kamieniu. Z drugiej części uformowałam grissini, które piekłam od razu. Moim zdaniem, jeśli chcemy piec grissini posypane solą, to do ciasta należy dodać jej trochę mniej.

Źródło: Ani Mała Kuchnia

Smacznego.

18 komentarzy:

Ania pisze...

Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Wam smakował! Ja też się przymierzam do paluchów :-)
Obiecuję też w Wieolkanoc odrobić część zaległości z WP, bo ostatnio mam ogrom pracy i brak czasu na gotowanie!

Gospodarna narzeczona pisze...

No nareszcie! Chleb niezwykle urodziwy. Tylko zastanawiam sie z jakiej maki, bo ciemniejszy od pozostałych. I paluchy ja lubie oj lubie.

Tilianara pisze...

Aniu, posmakował i to bardzo, a w nadrabianiu zaległości w takim razie będziemy się wspierać :)

Narzeczono, o widzisz, zapomniałam napisać, że w bidze jest chlebowa, a w cieście właściwym zwykła 550. Ciemniejszy, mówisz? Hmmm, może to to lodówkowanie, albo mąka albo może tylko światło, bo on był w gruncie rzeczy całkiem jaśniutki i wydaje mi się, że zdjęcie to w miarę dobrze oddaje ... no, ale ja nie jestem specem od zdjęć :)

Ewelosa pisze...

Tili oj zgadzam się rozmarynowe paluchy są pyszne - a ja właśnie się zastanawiam czy aby nie dodać odrobinę rozmarynu do ostatniej propozycji w piekarni po godzinach i chyba dodam.
Bo będąc u mamy kupiłam sobie wspaniałe krzaczki rozmarynu, tymianku i oregano :)przesadziłam i rosna sobie w glinianych doniczkach - jakoś bardzo mi sie podobają takie surowe doniczki.

serdecznie pozdrawiam i życzę dużżżżżo zdróweczka:)

ptasia pisze...

A ja go jeszcze nie zrobiłam... Wszystko przede mną!

Zaytoon pisze...

Pisałam już u Ciebie - cieszę się, że najgorsze chwile masz już za sobą. Mam nadzieję, że na jak najdłużej.

Chlebek jest wspaniały. Ja niestety musiałam sobie go odpuścić, gdyż w domu nie mam niestety krzaczka rozmarynu - a nasionku nie chce się startować.

Szkoda!

Pozdrawiam! :)

kasiaaaa24 pisze...

Tili Kochana mam nadzieję że całe cierpienie masz już za sobą :*

Wspaniały wypiek. Zdjęcia jak zawsze zachwycające.

Pozdrawiam cieplutko :)

kawusia35 pisze...

ha,a ja myślałam w pierwszej chwili,że nabyłaś niezwykłej urody szparagi (bosz,chyba okularki sobie sprawić muszę :-) )Pozdrawiam wiosennie

margot pisze...

pełną para i bardzo pięknie się upiekły ,
Te ,,paluszki" to wyjątkowo kuszące

zemfiroczka pisze...

Ślicznie, bardzo smacznie. Te szparagi są w deseczkę ;)

cmoko ;)***

Olciaky pisze...

Oj obyś już była zdrowa!
:)
Piękne wypieki !
A co z nast. weekendową piekarnia?

Gospodarna narzeczona pisze...

Olciaky: Nieuwaznie czytasz (tu groze paluszkiem) Swieta i ta piekarnia trwa dwa tygodnie. czas na nadrabianie zaleglosci. Usciski ;-))

Karola pisze...

oj, paluchy tak! u nas poszły same i do fasolki po bretońsku. z pewnością je powtórzę!
śliczne fotki.

Olciaky pisze...

aa.. okej, okej .
No widzisz po południu czytam i dlatego nieuwaznie;p
< przeprasza>
Ps: A koguta już mam, to sobie zrobie ten na dwóch zakwasach raz jeszcze, bo przy okazji gospodarzenia Alci robiłam, ale nie zdążyłam sfotografować;p

Buzia

abbra pisze...

Wesołych Świąt !!! :)

majana pisze...

Radosnych Świąt Dziewczyny!:))

Gosia pisze...

Wesolych,zdrowych i rodzinnych Swiat Wielkanocnych!!!
Wypieki wygladaja rewelacyjnie pysznie!!!
Pozdrawiam cieplutko Piekareczki :)

Tilianara pisze...

Dziękuję Wam ogromnie za życzenia i za miłe słowa o wypiekach :) Niestety choroby się mnie wciąż trzymają, ale staram się im nie dawać - między innymi dzięki dzięki pieczeniu, pieczeniu i jeszcze raz pieczeniu :)

Już wkrótce nasze chleby na dwóch zaczynach i podsumowanie, a przede wszystkim zaproszenie do kolejnych wypieków :)