sobota, 7 sierpnia 2010

Słodka konsumpcja.


No więc żeby nie było, że ja gołosłowna jestem ...


... oto moje majankowe, cytrynowe bułeczki. Jakie one pyszne były, wiem nie tylko ja. Rozpływający się w ustach miąższ, skórka delikatna, maślana, posypana płatkami migdałowymi ... głodna się robię na samo wspomnienie. Zajadaliśmy je na kolację i śniadanie i chciałoby się jeszcze, gdy nie fakt, że czasu na wszystko brakuje. Wiem jednak, że dla tego listkującego ciasta, dla tej uroczej, ulotnej słodyczy, dla tego kuszącego aromatu, nie raz jeszcze oskrobię cytrynę ze skórki, zrobię miętową lemoniadę i otworzę słoiczek piekącego w język rabarbarowo-truskawkowego dżemu z kandyzowanym imbirem i macerowaną w rumie skórką cytrynową. A potem ...

... potem już tylko słodka konsumpcja w leniwie spędzany ranek ;-)


Jeszcze raz dzięki Majanko za wspaniałe gospodarzenie:*

Przepis tutaj.

Smacznego.

7 komentarzy:

majana pisze...

Piekne są Twoje bułeczki Madziu.
Cieszę się,ze Wam posmakowały. Z dzemikiem, pychotka prawda?
Pozdrawiam i dziękuję za wspólne pyszne pieczenie:)

Pozdrowienia:)

Zaytoon pisze...

Ależ ładne bułeczki! Tego dżemu, to ogromnie zazdroszczę. Chciałabym mieć w swojej szafce takie cudo! A niestety zbyt późno pomyślałam o 'przetwarzaniu'... ;)

Pozdrawiam!

asieja pisze...

z dżemem rabarbarowo truskawkowym.. zazdroszczę

Paula pisze...

no no, to musiała być przepyszna cytrynkowa uczta :)

margot pisze...

wow Tili ,ale się tobie upiekło ,normalnie cudo
Ja jeszcze ich nie piekłam tzn piekłam je zaraz jak się ukazała książka Mirabelki ,ale później już nie i nie mam zdjęcia

Olciaky pisze...

;)
Pięknie Ci się upiekły!

zemfiroczka pisze...

Mi to się ta puchatość podoba. No i... smak tego dżemiksu :)