poniedziałek, 1 marca 2010

Trudy piekarniczego rodzicielstwa.


Kwaskowaty, pachnący serem i rozmarynem, miękki miąższ, niebyt chrupka skórka, idealny na grzanki ... o czym mowa? Oczywiście o Kalamacie. Chleb na zakwasie, pszenny, ale nie z tych lekkich i puszystych, raczej wilgotny, dziurzasty, no i u mnie trochę kostropaty. Miałam się ja z nim i z jego kaprysami. Bochenek był raczej jak kłótliwy nastolatek, niż spokojnie śpiące niemowlę.


Zawsze jednak uważam, że jeśli dziecko jest niegrzeczne, to wina leży po stronie rodziców. I tak było i tym razem. Zamiast ułożyć go na blasze między fałdami ze ściereczek, jak kazał przepis, ja uparłam się, by wepchnąć jego miękkie ciałko w koszyczek. "Bo taki ładny wzorek będzie miał" myślałam. No to teraz mam ładny wzorek. Jeden bochenek całkowicie stracił w koszyku swoją skórkę, skutkiem czego wyszedł z niego placek, a drugi lekko tylko wyszedł z koszyczkowej szarpaniny pryszczaty, tracąc przy tym niewiele ciasta, które zresztą skrzętnie ... przykleiłam z powrotem ;-)


Na drugi dzień jednak łaskawszym okiem popatrzyłam na swoje dokonania. W końcu są smaczne i względnie kształtne, więc nie ma co marudzić, prawda? Ot, trudy piekarniczego rodzicielstwa.



Po przepis zapraszam tutaj, a wszystkim dziękuję za wspólną zabawę w Weekendowej Piekarni. Już niedługo podsumowanie i kolejne zaproszenie.


Smacznego.

10 komentarzy:

Mafilka pisze...

Przepraszam, a ile masz dzieci? Spostrzeżenie cokolwiek zaskakujące...
Za to chleb bardzo mi smakuje i czasem go piekę :) Tym razem jednak nie dałam rady.

zemfiroczka pisze...

Hmmm powiedziałaby, że jak na nastolatka to bardzo typowa kostropatość - pewnie dlatego stroił fochy. Wiesz przecież, jak w tym czasie ważny jest wygląd ;)))

Enyłej - w środku to dobre dziecko jest, bardzo smaczne, można rzec.

margot pisze...

czasami tak bywa , że chleb robi swoje , a my swoje Tak bywa
Choć patrzę i widzę ,że chleb całkiem , całkiem wygląda na zewnątrz ,a w środku idealnie

Zaytoon pisze...

Oj tam, uroczy chlebek! Najważniejsze, że smak wszystkie trudy wynagrodził! :)

Pozdrawiam!

An-na pisze...

A wiesz, Tili, że mnie te dwa rodzaje zakwasu pszennego (dwie hydracje, znaczy się) zniechęciły nieco do pieczenia. Żałowałam, bo chciałam wystartować w Waszej Piekarni od pierwszego razu :)

Tatter pisze...

No prosze, Tili, wskrzesilas bardzo stary przepis i chleb wyglada calkiem calkiem. Jak pamietam bardzo nam smakowal ten Kalamata Bread, wlasnie dzieki oliwkom kalamata i asiago, niewykluczone, ze sie znow skusze :D

amarantka pisze...

Jeśli smakuje - to to najważniejsze!

[a z dziećmi i rodzicami - się w 100% zgadzam]

Tilianara pisze...

Mafilko, hihihi, żadnych swoich :) Zapraszam do kolejnych zabaw :)

Oczko, otóż to, bardzo dobre z niego dziecko - dziś mi nawet śniadanie zafundowało :D

Margot, dzięki Mistrzyni :*

Zaytoon, tak, wynagrodził :)

Anno, ale to żadna trudność, naprawdę. Skuś się na niego, bo warto :)

Tatter, wersja z asiago i oliwkami kalamata jeszcze przede mną, bo piec to ja go pewnie będę nie raz - wspaniały jest, więc piecz i Ty :)

Amarantko, dzięki piękne :)

Małgosia.dz pisze...

Hahaha, Tili to Ty kapryśne dziecko miałaś. :D Ale co tam, dzieciom się wiele wybacza. :)

Magoldie pisze...

Jak kazde dziecko choc wredne to chcialoby sie schrupac :)